31/10/2013

my twin,

Czasem wystarczy tylko wejść na zupkę i człowiek od razu dostaje kopniaka w zada, od razu mu się zaczyna chcieć. A jak powszechnie wiadomo chcieć to już połowa sukcesu. Taka tam sobie zupka, niewiele znaczący tak właściwie obrazek, który jednak uświadamia coś. Tak, jestem posiadaczką odpowiedniego narzędzia.
Posiadam internety i laptop ze sprawną klawiaturą - mogę napisać post. Zdecydowanie mam ku temu odpowiednie predyspozycje. Mam chęć (już poprzednio wspomnianą), niezamulony internet (co jest ostatnio naprawdę wyjątkową okolicznością), nie śpię (również ostatnio dość niespotykana sprawa). Tak jest, dziś ciocia dina napisze post.


28/10/2013

dobre rady,

Wiecie, wiszą u mnie na szafie takie dobre rady. Bardzo życiowe. Mówią o tym, że moja egzystencja będzie bardziej znośna, jeśli będę zdrowsza (muszę pić dużo wody, spać 7 godzin w ciągu doby, jeść dużo warzywek i owoców i spędzać 10 minut w ciszy), kiedy będę spędzać więcej czasu z dziećmi i osobami starszymi, kiedy oczyszczę się z nienawiści do świata, kiedy nie będę wobec siebie samej zbyt krytyczna i będę często rozmawiać z rodziną. Radzą też (te rady), aby pozbyć się z przestrzeni osobistej tego, co nie jest piękne, ucieszne czy użyteczne; aby starać się uszczęśliwić przynajmniej jedną osobę w ciągu dnia. Wypełnić swoje serce empatią, radością i dobrocią. Spacerować uśmiechając się i czytać książki na potęgę. 
Wiecie, te rady są naprawdę piękne. Takie motywujące, budujące jakieś takie... cudowne uczucie, że TAK, DZIŚ MOGĘ BYĆ ZAJEBIŚCIE SZCZĘŚLIWA. Widzę je codziennie, kiedy rano wstaję. Czytam je po kolei. I co?

23/10/2013

bed stuff,


- A jak tam między wami?

Moje ulubione pytanie, zwłaszcza gdy jest zadane z miną "if you know what i mean" przyklejoną do pyszczka ciekawskiego. Zwłaszcza, gdy ciekawski jest osobą najmniej na świecie upoważnioną do wtykania nosa między mnie i mojego człowieka. W każdym sensie: co mieliśmy wczoraj na obiad, czy wytarliśmy kurz i czy mamy porządek w szafie a w TYM temacie to już zupełnie powinien trzymać się na odległość "weź idź i nie wracaj do sprawy". Nie wiem, czy moje przekonania są tak archaiczne w dobie wszechobecnego seksu i negliżu, że właściwie nie mają już racji bytu i powinnam wszem i wobec ogłaszać, że jestem usatysfakcjonowana. Najlepiej przyklejać sobie to na czoło i obnosić się z tym z dumą godną pawia z wyczesanym ogonem. Jednak cały czas wychodzę z założenia, że i-n-t-y-m-n-o-ś-ć oznacza granicę, której się nie przekracza i wręcz niegrzecznym jest wtryniać się poza wyznaczoną linię granicy nieprzekraczalnej. Takie to dość przykre: ładować się do czyjegoś łóżka z buciorami. 
Ale skoro już o seksie mowa... scrollując internety wpadły w łapki dwa zabawne obrazki, którymi muszę się podzielić, bo doprowadziły mnie do śmiechu tak panicznego i histerycznego, że skończył się atakiem czkawki i niepohamowanego, 20-sekundowego łzotoku:










21/10/2013

pass this on,




Szare dni mijają, coraz więcej pada, coraz groźniej. Liśćmi, deszczem, złym humorem. Dziś zły humor dokucza podwójnie, bo dwa razy w nocy obudziła mnie Ulewa Rodem Z Puszczy Amazońskiej. Jeszcze chwila, jeszcze moment i znów zasypie nas góra śniegu (która podobno ma być zaskakująco wielka, jak na zimę stulecia przystało, i pewnie po raz kolejny zaskoczy drogowców i całą resztę społeczeństwa). Już nie dziwi mnie moje odbicie w lustrze. Co więcej, stwierdziłam, że pozostanę przy tym wiewiórkowym kolorze, który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Obawiam się, że będę musiała ciachnąć kilka centymetrów, bo moje kochane kudły okropnie się na mnie obraziły i teraz wyglądają jak pęk porządnie wyeksploatowanej miedzi... Nie tej nowej, pięknie ułożonej na szpuli... niestety. Kochane Brunetki i Szatynki, rozważnie uważnie plusy i minusy zanim zdecydujecie się na rozjaśniacz. Tyle ze strony Cioci Dobrej Rady, Która Mówi To Z Własnego Doświadczenia.




Nie no, generalnie nie ma biedy. Nie, źle się wyraziłam. W portfelu mam tylko przeciągi. I to takie przeciągi, że aż smutno. Nawet kłaczka jak na westernach już nie ma. Mam kryzys ekonomiczno-seksualny. Patrzę do portfela a tam ch*j. Mam wrażenie, że ostatnio zbyt często to powtarzam. To jest dopiero smutne. Ale tej biedy niedosłownej to naprawdę nie ma. Narzekam jak stara prukwa, ale tak naprawdę to chyba tylko dla zasady, bo "dina to stara zrzęda". Tak naprawdę to jest mi całkiem nieźle, z dupy świeci mi słoneczko, do pyszczka mam przyklejony wyraz twarzy Zjaranego Marka.*
Tylko fakt, że za pięć dni mam wiedzieć, pod jakim kątem przeprowadzę analizę językoznawczą "Mechanicznej pomarańczy" trochę mnie przeraża. No, nawet trochę bardziej niż trochę. Mam w głowie kompletną pustkę i czuję, że to nie zmieni się do najbliższej soboty, ponieważ załączył mi się alarm i moja filozofia życiowa nadal wygląda o tak:


Przynajmniej przez remont przeszliśmy cało... udowadniając, że marni z nas spece od wykończeniówki i generalnie to do niczego się nie nadajemy i zawsze trzeba po nas poprawić, bo jesteśmy sierotami niebożymi. To nic, generalnie mogło przecież być gorzej. Mogło nam się przecież niebo zawalić na głowę. Albo sufit. Cokolwiek.  

 klik

* zbieżność imion przypadkowa

03/10/2013

Od dziś możecie mi mówić rude-blond. Stwierdziłam, że mam absolutnie dość ciemnych włosów no i tak wyszło, że jestem teraz jasna niż ciemna.
Przyda mi się to w tych mrocznych czasach. W sobotę pierwszy zjazd - jestem przerażona jak koń na biegunach postawiony na krawędzi gigantycznej przepaści zwanej językoznawstwem
Muszę z przykrością stwierdzić, że nie mam nic sensownego do powiedzenia. Uwierzcie mi, stwierdzam to z wielką przykrością i żalem. Czytając niektóre blogi zaczynam tęsknić za moją pasją i tym poczuciem humoru w każdym słowie, którym zjednałam sobie kilka dusz. Nakopcie mi porządnie, kiedy zacznę się wykręcać pisaniem pracy :D 
Lecę ganiać w polu szukając jakiegoś zajebistego pomysłu na post - trzymajcie kciuki!

Polecam: A Perfect Circle dyskografia
Daft Punk - Random Access Memories (cały album)




winter is comming...
see u soon





C Z Y T E L N I C Y